Archiwum z facebooka,  Inspiracje

Chłonięcie dobra

Warto chłonąć dobro. Zwłaszcza gdy dzięki pracy nad sobą zmieniliśmy jakiś wzorzec myślenia czy reagowania i otworzyliśmy się na coś znacznie lepszego. Coś, czego nasza podświadomość nie zna. Tęskniła za tym, cierpiała gdy tego nie było, ale gdy się pojawia… nie czuje się z tym komfortowo i najchętniej ignoruje nowe doświadczenie. A do dobrego trzeba się przyzwyczaić! Mentalnie, emocjonalnie i energetycznie.

Pozwolić sobie dostrzec, docenić nowe doświadczenie i się nim nacieszyć. Delektować się niczym najwspanialszym deserem. W ten sposób oswajamy się z nim i dajemy podświadomości znak, że takie doświadczenia są dostępne i przyjemne. A wdzięczność okazana innym za to co dla nas zrobili, jest dla nich radosnym doświadczeniem i wzmacnia ich w pozytywnych działaniach. To szczególnie ważne, gdy wychodząc z dysfunkcyjnego domu, mamy lękowy, ambiwalentny lub unikowy sposób budowania więzi z ludźmi. Niski poziom zaufania do ludzi i świata. W połączeniu z naturalną dla naszego mózgu tendencją do skupiania się na tym co złe, niebezpieczne (bo może być istotne z punktu widzenia naszego przetrwania), możemy utwierdzać się w przekonaniu, że świat jest groźnym miejscem, a w ludziach dominuje zło. Straszne i bolesne chwile nie dają się ignorować, wbijają nam się w pamięć mocniej.

Dlatego tak ważne jest by samemu świadomie, na początku trochę na siłę, skupiać się na tym co dobre. Docenić ludzi uczciwych, życzliwych i wspaniałomyślnych. Poczuć wzruszenie z powodu okazanego nam serca, niekoniecznych, nieproszonych i nieegzekwowalnych, płynących ze spontaniczności dobrego serca i dojrzałego umysłu, słów sympatii, docenienia i szacunku. Tak, taki też jest świat. I choć nie zamierzam przymykać oczu na jego ciemną stronę, to na tej dobrej postanawiam się skupiać. Właśnie takich życzliwych, autentycznych i mądrych ludzi zapraszać do swojego życia i im poświęcać moją uwagę i czas.

By dobro wzmacniać i przyciągać go do siebie więcej. Pozwalać by to co płynie do mnie teraz, uzdrawiało dawne rany. Tak, to nie jest dokładnie to czego potrzebowałam kiedyś. To nie jest od tych, do których tak bardzo chciałam to dostać, ale nigdy nie dostanę. Ale to jest dobre i naprawdę wystarcza, jeśli pozwolę temu wypełnić moje serce i rozświetlić moje życie. A wtedy łatwiej nieść ten blask dalej.

Dużo światła dla Was 🙂

Podziel się linkiem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.