Archiwum z facebooka,  Inspiracje

Sealioning

Dziś poznałam nowe dla mnie pojęcie, choć dotyczące zjawiska, które znane mi było od lat i zupełnie nie dotyczyło feministycznych teorii. Sealioning – gdy ktoś zadaje pytania niby w dobrej wierze, sugerując, że chce coś zrozumieć, a tak naprawdę wciąga nas w wykańczającą dyskusję gdzie my wyjaśniamy jakiś trudny dla nas czasem, osobisty temat, a ktoś po kolei dewaluuje wszystkie nasze argumenty. Tak naprawdę nigdy nie chciał zrozumieć, nie interesowało go włożenie wysiłku w samodzielne poszukanie informacji na jakiś temat. A czasem po prostu lubi udowadniać innym, że ma rację. „Przekonaj mnie! Udowodnij! Wyjaśnij…” To może dotyczyć wszystkiego, od skuteczności medytacji do „dlaczego odchodzisz? nie rozumiem o co ci chodzi, co ci nie pasuje…” (nie da się wytłumaczyć czym jest empatia komuś, kto jej nie posiada, dochodziłam do tego latami). Kiedyś brałam pytania za dobrą monetę i uważałam, że jeśli są, to jest jeszcze szansa na porozumienie. Teraz już wiem, że najważniejsze są intencje.

Kto jest odpowiedzialny za zrozumienie?

Zwiększenie swojej wiedzy/poziomu świadomości? On/ona czy ja? Kto ma brać na siebie główny ciężar edukacji? Odkąd uczę w Akademii Liderów widzę jak cudownie się uczy ludzi, którzy chcą się uczyć. Którzy sami szukają i przedstawiana im wiedza jest tylko pewnym fundamentem, inspiracją, poukładaniem informacji, które zdobywają samodzielnie. I coraz mniej mam ochotę kopać się z koniem. Ulegać manipulacjom – „udowodnij mi że… bo jak nie to uznam, że to nie prawda a ty jesteś taka i owaka”. Każdy decyduje w co chce wierzyć. Jeśli nie podejmie decyzji by zakwestionować swój punkt widzenia i otworzyć się na nowe informacje, to żadne dowody go nie przekonają (potwierdzone naukowo). Ja wolę inspirować tych, którzy szukają, tylko czasem potrzebują podpowiedzi i wskazania w gąszczu informacji gdzie szukać warto.

Podziel się linkiem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

2 komentarze

    • Agnieszka Sulikowska

      Tak, także na te, którym zależy na porozumieniu, współpracy, dobrych relacjach. Ich pragnienie by nie zostawiać niedomówień, by być dobrze zrozumianą/ym zostaje wykorzystane przeciwko nim.

      Czasem to pragnienie by „udowodnić”, przekonać drugą osobę jest delikatne w sensie taka osoba sama nie zaczyna dyskusji, bo szanuje odmienne zdanie. Ale gdy ktoś „zaprasza” do dyskusji, sugeruje, że chce zrozumieć odmienny punkt widzenia, to taka osoba objaśnia, tłumaczy i nie rozumie dlaczego wszystko co mówi rozbija się o ścianę a ona czuje się coraz gorzej. Takiej dyskusji nie można wygrać nawet jak ma się całkowitą rację, bo jej zasady od początku są nieuczciwe.

      Mało asertywne osoby wychowane na bycie „miłym” też grzecznie odpowiadają na wszystkie zadane pytania, ignorując coraz bardziej drwiący ton głosu rozmówcy i to jak się same czują w tej rozmowie.

      Sealioning to dość perfidna i trudna do namierzenia manipulacja. Trzeba naprawdę ufać sobie i potrafić stawiać granice bez względu na reakcję rozmówcy, by się w miarę szybko wyplątać. Jeśli nie znamy drugiej osoby o często na początku dajemy kredyt zaufania i dopiero po jakimś czasie rozmowy widzimy w jaką stronę to zmierza. Warto też zapobiegawczo ustalić ze sobą pewne podstawowe zasady np. nie tłumaczę komuś czegoś, jeśli nie chciało mu się poszukać żadnej informacji na dany temat. Nie odpowiadam na prowokacyjne pytania i ogólnie szanuję siebie, swój czas i swoje uczucia – nie tracę ich na jakąkolwiek sytuację, w której nie muszę być, a budzi ona mój dyskomfort, nawet jeśli nie potrafię w danym momencie zrozumieć jego źródła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.