Archiwum z facebooka,  Inspiracje

Definicje i założenia

Ostatnio dużo myślałam nad tematem poczucia własnej wartości i różnych elementów z nim związanych i zdałam sobie sprawę z tego jak ważne jest dobre zrozumienie używanych pojęć.

Dotarło do mnie, że przez lata miałam problem z tematem, choć stosowałam różne techniki i ćwiczenia, ponieważ wyniesione z narcystycznego domu skrzywione postrzeganie świata sprawiało, że pewne zjawiska postrzegałam w zupełnie zaburzony sposób. Jak coś znacznie więcej, albo znacznie mniej, coś lepszego lub gorszego niż w rzeczywistości.

Często dostrzegam podobne wzorce myślenia u innych osób, które wyszły z dysfunkcyjnych domów, zwłaszcza tych gdzie relacje były oparte na hierarchii a zachowania wymuszano przemocą czy manipulacjami. By to działało, dziecku koduje się pewne założenia na temat jego i świata, które czynią go słabym i podatnym na presje z zewnątrz, odtwarzającym schematy rodzinne po stronie ofiary lub kata, lecz nie potrafiącym z nich wyjść. Aby to zrobić trzeba opuścić ten dziwny mentalny matrix i zacząć dostrzegać i przeżywać rzeczy takimi jakie są, a nie takimi jakie nauczono nas widzieć.

Dla rodziny / systemu opartego na hierarchii, ludzie dzielą się na tych wartościowych i wartości pozbawionych, lepszych i gorszych, silnych i słabych.

Ci na górze mają większe prawa i szacunek / docenienie im się po prostu należy. Tym na dole nie należy się nic, są praw nawet elementarnych ludzkich pozbawieni. W zależności od tego na czym rodzice opierają swoją wartość, będzie to dotyczyło różnych cech, ale ogólna zasada jest taka sama.

Im silniejszy rys narcystyczny, tym bardziej doskonała musisz być by udowodnić, że jesteś wartościowa.

Wystarczy jedna rysa, jedna słabość by stracić prawo do godności i dobrego traktowania. Jednocześnie nie jest istotne jakie coś jest w swojej istocie, Twoja osobista droga i rozwój, co Ci służy, ale to jak wyglądasz na tle innych, co możesz innym udowodnić.

Z tej perspektywy hasło „doceń siebie/uznaj swoją wartość” oznacza „uznaj, że jesteś lepsza od innych i poniżaj ich, bo im mniej wartościowi oni, tym wartościowsza ty”.

Jeśli nie chcesz tego robić, bo wiesz jak to boli, to bez porzucenia tej interpretacji skazujesz się na wieczne poczucie bezwartościowości. Jakiekolwiek docenienie – „jestem w czymś dobra”, będzie dla Ciebie automatycznie oznaczało wytykanie innym, że są gorsi. Nawet jeśli nie takie są Twoje intencje i nie ma w Tobie pogardy wobec innych, to bardzo łatwo Cię zmanipulować, że uznając – „obnosząc” się swoją wartością / sukcesami, sprawiasz przykrość innym, udowadniasz, że jesteś lepsza. A może tylko oni skręcają się z zazdrości w swoich kompleksach ale nie chce im się zrobić nawet 10% tego co Ty robisz, by osiągnąć takie efekty. No ale nie możesz uznać swojej wartości, pozwalać sobie korzystać z efektów jakie dają Ci Twoje umiejętności, żyć lepiej, bo oznacza to, że się wywyższasz, nie szanujesz innych…

Pozostaje Ci latami starać się przekonać narcystyczną rodzinę lub inne osoby, że ty wcale nie przeciwko nim, że to, że żyjesz inaczej / myślisz inaczej, nie oznacza, że … cokolwiek. Ale dopóki wierzysz, że tak jest, to za każdą chwilę gdy poczujesz swoją wewnętrzną godność, z każdym docenieniem będzie Cię atakował wewnętrzny krytyk i zjadało poczucie winy.

Czasem przy takich przekonaniach nawet nie wolno Ci uznać i realizować swoich pomysłów.

Masz robić to co narzucają jako jedyną_słuszną_prawdę_i_drogę_życia osoby wyższe w hierarchii. Aby im się przeciwstawić, MUSISZ je zdetronizować, pokonać. Udowodnić, że to Ty jesteś mądrzejsza / lepsza => oni są całkowicie bezwartościowi. Ale po pierwsze będąc na drodze rozwoju już wiesz, że to nie prawda, jesteś w stanie uszanować ich wartość, tylko się z nimi nie zgadzasz w pewnych kwestiach i chcesz żyć po swojemu. Po drugie niekoniecznie chcesz z nimi walczyć, wygenerować tak wiele niechęci i pogardy, szukać argumentów, które system rodzinny uzna.

Jeśli stwierdzisz jednak, że nie będziesz tego robiła to i tak system uzna, że danie sobie prawa do życia po swojemu oznacza, że udowadniasz, że Ty masz rację a oni jej nie mają => uważasz się za mądrzejszą od innych => tzn, że ich poniżasz, a co Ty sobą reprezentujesz… To skutecznie podkopie Twoje budujące się poczucie własnej wartości i zaufania do własnych wyborów lub ściągnie dużo poczucia winy a wraz z nim autodestrukcyjne działania.

Czasem dotyczy to nie tylko tego co robisz, ale nawet jak o sobie myślisz.

Narcystyczni rodzice chcą kontrolować każdy aspekt Twojego istnienia! Samo uznanie, wyobrażenie sobie, że jesteś wartościowa, robisz coś wartościowego i docenianego spotka się z wewnętrzną drwiną, oskarżeniami o bycie żałosną. A jak osiągnąć coś, czego nie możesz sobie nawet wyobrazić? Ale za dobrze pamiętasz jak bolało gdy w dzieciństwie uwierzyłaś, że zrobiłaś coś dobrze, gdy z dumą pobiegłaś do rodziców licząc na to, że tym razem Cię docenią… wewnętrzny krytyk i inne mechanizmy obronne „ochronią” Cię przed ryzykiem takiego doświadczenia i dobre myślenie o sobie wybiją Ci z głowy.

Tak zalecane i wspaniałe w swojej istocie docenianie innych i okazywanie im wdzięczności za to kim są, co od nich dostałeś, Ciebie będzie w dłuższej perspektywie osłabiać

Sprawiać, że będziesz się czuła coraz mniejsza i coraz bardziej marna… Bo zamiast być uczuciem z serca, wdzięczność jest dla Ciebie przyznaniem się, że coś z Tobą jest nie tak. Bo skoro uznajesz wartość tego co od kogoś dostałaś tzn, że tego potrzebowałaś, tzn, że sam nie potrafiłaś / byłaś słaba / niedoskonała = bezwartościowa. Jeśli uznasz cudzą wartość, z zachwytem spojrzysz na efekty czyjeś pracy lub na to kim ten człowiek się stał, to wg narcystycznego kodu uznajesz, że on jest lepszy od Ciebie => Ty jesteś gorsza => Ty jesteś bezwartościowa.

Z czasem powoduje to, że cudze sukcesy budzą w nas coraz większą złość. Jakby były w nas wymierzone, jakby wytykały nam nasze słabości i braki. Z czasem jesteś tak udręczona, że cieszenie się cudzym szczęściem staje się niemożliwe. Jak też sięgnąć po pomoc, jeśli wraz z ulgą przynosi ona upokorzenie? Bo przecież „powinnam dać sobie radę sama, jak nie daję tzn, że jestem słaba, nie zasługuję na szacunek”… nie, jestem po prostu człowiekiem. Uznanie tego było niezwykle uwalniające.

Jednocześnie bycie docenioną za coś jest w oczach wewn. krytyka czymś błahym, nieistotnym i nie zmieniającym fundamentalnego założenia o naszej bezwartościowości. Zawsze znajdzie się dość argumentów by takie słowa zdewaluować. Choć im więcej ich płynie, tym bardziej absurdalne wymówki „dlaczego one się nie liczą” się stają. Bo ilu osobom mogło się „coś wydawać”? I dlaczego Twoje dowody, fakt, że Ciebie coś cieszy, wzbogaca, rozwija – miało by się nie liczyć?

Każdy błąd, nawet najmniejszy lub całkiem urojony i wytknięty nam przez nieżyczliwą i mającą interes w gnębieniu nas osobę, staje się automatycznie prawdą na nasz temat, koronnym dowodem naszej ogólnej wadliwości.

By wyjść z tego całego pokręcenia, trzeba stać się największym przyjacielem Prawdy i Rzeczywistości.

Niczym kapłan czczący fakty, traktować je z najwyższą powagą i oddzielać od półprawd i totalnych nadinterpretacji. Krok po kroku rozdzielać czym coś jest, a czym zawsze nam się wydawało, że było. I w tej prawdzie znaleźć życzliwość i spokój.

Na nowo zdefiniować podstawowe pojęcia jak szacunek, który mógł w naszym domu oznaczać posłuszeństwo.

Wartość rozdzielić od doskonałości czy konkretnych osiągnięć. Dostrzec, że to sprawa z jednej strony uniwersalna, bo każdy ma wartość jako istota ludzka jedyna w swoim rodzaju, można też ocenić z jakiego poziomu jakości coś wypływa, z drugiej, jej postrzeganie i docenianie jest czymś bardzo indywidualnym. Ja mam poczucie WŁASNEJ wartości. Ludzie doceniają we mnie to co ma DLA NICH wartość, jednocześnie jest tego więcej gdy otwieram się na docenienie.

Cudza opinia jest tylko opinią tej osoby i jeśli nie przekraczasz jej granic, to to jak reaguje, to tylko jej sprawa. Nie jesteś odpowiedzialna za cudze kompleksy i to, że niektórzy nic z nimi nie robią, ale chcieliby by inni nie drażnili ich tym, że im się chce działać i mają tego efekty.

Gdy się przywróci pojęciom i zjawiskom właściwe nazwy i proporcje, wtedy część wewnętrznej szamotaniny odpada sama, a nad resztą znacznie łatwiej pracować.

Podziel się linkiem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.