Archiwum z facebooka,  Inspiracje,  Osobiste

Krótka przypowieść o (nie)doskonałości

Odkąd zamontowaliśmy nowe, super uber drzwi, pojawił się w mieszkaniu problem z wentylacją, co zaowocowało rosnącym zawilgoceniem. Rozpoczęła się walka z wilgocią. Mierniki w każdym pokoju, regularne wietrzenie, pochłaniacze wilgoci i …. zero efektu. Każdego ranka szyby były mokre a konsekwencje wilgoci coraz bardziej widoczne.

Coraz częściej powracał temat montażu nawiewników do okien, jednak wizja dziurawienia okna nie przemawiała do mnie. Coś trzeba było jednak zrobić. W końcu zmotywowana przez znajomego, zaczęłam dzwonić orientując się w kosztach i terminach realizacji. W drugim czy trzecim punkcie, pan zadał mi kilka rozsądnych pytań dzięki czemu szybko ustalił, że w moich oknach nie da zamontować się nawiewników, chyba żeby kuć w ścianie zewnętrznej… Dodatkowo uczciwie przedstawił wszystkie wady dziurawienia okien (wzrost i tak astronomicznych kosztów ogrzewania). Gdy westchnęłam z rezygnacji i poczucia bezsilności, zasugerował – proszę usunąć uszczelkę z drzwi… na korytarzu ma Pani ciepłe powietrze, a wentylacja zostanie przywrócona. Tak też zrobiłam … i problem z wilgotnością został rozwiązany! Błogosławić tego człowieka będę długo…

Czasem to co super idealne, okazuje się mieć niespodziewane efekty uboczne. Niedoskonałość bywa zbawieniem, lepszym dopasowaniem do realiów świata. Czy to w przypadku drzwi, czy człowieka w całej jego okazałości.

W ten oto sposób kolejny raz z perfekcjonistki stałam się zwolenniczką kontrolowanej niedoskonałości

Podziel się linkiem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.