Archiwum z facebooka,  Inspiracje

Miłość u DDA/DDD

Mój stary tekst w dyskusji o tym, czy istnieje miłość i dobre związki. Czy warto cokolwiek zmieniać, gdy jesteśmy w związku nieszczęśliwi. Myślę, że cały czas aktualny. Na wszelki wypadek dla osób, które tkwią w związku przemocowym i uczepią się wszystkiego by tkwić w nim dalej – ostatni paragraf nie jest o Was. Przy przemocy nie ma co odbudowywać. Trzeba by usypywać z piasku…

„To, że wiele ludzi utożsamia miłość z silnym skrętem macicy czy parciem na wacka i są wielce rozczarowaniu, gdy pierwotna burza hormonów mija, nie oznacza, że coś takiego jak miłość, większego od przyjaźni i przywiązania, nie istnieje. Ale po pierwsze musi być podstawą związku, więc związki oparte tylko na pożądaniu i zauroczeniu, „po wzorcach” (czyli „och spotkałam drugiego tatusia, tym razem mnie pokocha i będę szczęśliwa” a po jakimś czasie delikwent olewa jak tatuś, bo ma podobną osobowości i wartości itp.) szybko się wypalą i nie będzie co łatać. Jednak oparte na czymś głębszym, co owszem – ulega transformacji, ale nie słabnąc lecz dojrzewając z wiekiem, pielęgnując bliskość i wszystko co ich łączy, po latach potrafią się kochać bardziej niż na początku.

Ale dla DDA/DDD często miłość to tylko wieeelkie emocje i drama

Nie potrafią cieszyć się czymś subtelniejszym, ani tego budować. Więc wchodzą w związki z góry skazane na cierpienie, oczywiście marząc, że tym razem to ten i będzie cudnie. A to tylko porypane przekonania i brak zdrowych wzorców budowania związków.

Jeśli jednak gdzieś po drodze kobieta zostanie sprowadzona tylko do roli matki i gospodyni, jej potrzeby i rozwój zostanie zaniedbany, związek coraz bardziej będzie oddalać się od partnerstwa, to w końcu pozytywne uczucia będą się wypalać. Tylko warto to rozdzielić i stwierdzić – czy miłość jest, tylko to co się stało ze związkiem męczy i zniechęca – gdy jest miłość warto o związek walczyć. Czy też nic nigdy nie było i partner z każdą chwilą drażni coraz bardziej – z czasem może to zmienić się w nienawiść, wtedy lepiej wcześniej odejść niż zniszczyć życie sobie nawzajem i dzieciom.

Ale wiele osób tak naprawdę nie potrafi określić co czują i dlaczego czują to co czują.

Myślą, że z innym panem będzie wielka miłość i będą szczęśliwe, ale z innym popełniają te same błędy i w końcu lądują w tym samym miejscu bo np. nie uświadomiły sobie, że pewne role, pewne style życia im nie odpowiadają.

Inni nawet nie wiedzą co czują i czy są szczęśliwi, po terapii DDA/DDD nagle odkrywają, że tak. Choć już chcieli męża/żonę rzucać, bo wypaleni – ale nie wypaleni tylko zamrożeni, to nie to samo. Dopóki było hormony jeszcze coś czuli, a potem to samo co zawsze – wielkie NIC.

Zgadzam się, że nie warto podejmować decyzji pochopnie.

Warto wpierw z samą sobą dojść do porozumienia co czujemy, co nam się nie podoba. Podjąć próbę zmian. Czasem warsztaty z komunikacji czy nawet kilka sesji terapii partnerskiej potrafi wiele zmienić. Niekiedy ktoś sobie uświadamia w czasie własnej terapii, że nie w partnerze problem, że to nie on ogranicza, a sami odtwarzamy jakieś wzorce „jak powinno być” wyniesione z domu tylko pretensje mamy do całego świata. A tylko my możemy je zmienić i zobaczyć co fajnego można zrobić ze związkiem który mamy

Czasem zmęczenie związkiem to tak naprawdę rozczarowanie życiem.

I partner nie jest tutaj nic winny. Zmiana partnera owszem, może na chwilę dać kopa, ale jak się reszta nie zmieni to na dłuższą metę będzie to samo + problemy wynikające z dużej zmiany życiowej. Dlatego warto wpierw podziałać na swoim podwórku i zobaczyć jak wpływa to na to jak się czujemy w związku. I dbać o zaspokajanie swoich potrzeb, pielęgnować to co łączy, co wzbudza dobre uczucia. Jak się partner kojarzy tylko z obowiązkami domowymi i niechętnym seksem tzn, że dawno coś zostało zaniedbane w temacie tego związku. Może da się to jeszcze odbudować?”

Podziel się linkiem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.