Archiwum z facebooka,  Inspiracje

Zalety nierozumienia

Czasem, żeby pójść dalej, trzeba dać sobie zgodę na nierozumienie.

Przestać toczyć w głowie jałowe dyskusje, rozdzielać na części pierwsze co ktoś zrobił/powiedział i zastanawiać się w nieskończoność: dlaczego to zrobił, dlaczego jest taki a nie inny i jak mogę sprawić by zrozumiał/a…

Czasem nie jesteśmy w stanie zrozumieć nie dlatego, że nie włożyliśmy wysiłku, albo naszemu intelektowi czegoś brakuje. Ale dlatego, że myślimy zupełnie innymi kategoriami, funkcjonujemy na tak innym poziomie świadomości, że zrozumienie jest niemożliwe.

Jak ma zrozumieć bezlitosnego i mającego uczucia i potrzeby innych narcyza gdzieś, ktoś, kto jest sam wrażliwy i cały świat przytuliłby do serca? Jak ma pojąć jak można nie kochać własnego dziecka ktoś, dla kogo miłość jest tym czym oddycha i nie odmawia jej nikomu, nawet największemu wrogowi? Jak pojąć, że można nie szanować prawdy, kłamać w żywe oczy, jeśli dla nas to oczywiste, że zanim się coś powie, trzeba to kilka razy przemyśleć by upewnić się, że się nie mylimy i nie sprawimy komuś zbyt ostrym oskarżeniem niepotrzebnie przykrości.

Nie da się. Doświadczenia i sposób myślenia i funkcjonowania są zbyt różne.

A próba zrozumienia może spowodować, że utkniemy mentalnie i emocjonalnie przy kimś, od kogo powinniśmy wiać. Czyja toksyczność nasz osłabia, niszczy. Z kim zbudowanie konstruktywnego dialogu i współpraca szanująca potrzeby i uczucia obu stron, są niemożliwe.

Wydaje nam się jednak, że zrozumienie jest ważne, że by nam coś dało, pozwoliło dotrzeć do drugiej osoby, wytłumaczyć, że chcieliśmy dobrze, znaleźć sposób by zmienić to co o nas myśli i jak nas traktuje. Ale to niemożliwe. Nic co powiemy, nic co zrobimy nie nauczy narcyza / socjopaty / osoby uwięzionej w okowach uzależnienia empatii. Nic nie sprawi, że zacznie nas kochać, bo jest do tego uczucia, takiego jak my je rozumiemy, niezdolna. To my popełniliśmy błąd zakładając miłość i szacunek, tam gdzie ich nie było, bo dla nas oczywiste jest przecież, że zawsze są… że za deklaracjami zawsze stoi prawda. A są ludzie, dla których słowa nie znaczą nic.

Wcale nie potrzebujemy zrozumienia.

Potrzebujemy uleczenia naszych ran. Dostrzeżenia i uszanowania naszej wrażliwości i otwartości serca. Nauczenia się, że nie każdy to docenia i odwzajemnia i naszym obowiązkiem wobec siebie jest pozwolić sobie to dostrzec i postawić granice tam gdzie trzeba.

Zaakceptować, że choć tego nie rozumiemy, są ludzie, którzy grają w zupełnie inną grę, a jej zasady są dla nas niekorzystne. Dać ludziom prawo do ich niezrozumienia nas i pozwolić im być sobą, zamkniętym na miłość, niechętnym współpracy – z dala od nas.

Odkryć co nas do nich przyciągnęło. Czemu z uporem godnym lepszej sprawy staraliśmy się dostać miłość od osoby, która nie była do niej zdolna. Szacunek od człowieka, który nie rozumiał czym on w ogóle jest. Wziąć odpowiedzialność za wypełnienie swoich braków emocjonalnych, zbudować poczucie wewnętrznej godności i zasługiwania na to co najlepsze.

Stworzyć wokół siebie życzliwą przestrzeń gdzie możemy być sobą i realizować się tak jak to nam służy najlepiej . Gdzie coraz więcej decyzji zapada w sercu i ani nie podlegają ani tłumaczeniu, ani nieżyczliwej ocenie osoby, która nie jest w stanie myśleć kategoriami wg których zapadła.

Zgoda na własne niezrozumienie i zaprzestanie prób osiągnięcia porozumienia zawiera w sobie element pokory – dlatego jest trudna. Ale przynosi wolność.

Pozwólmy sobie nie rozumieć i zająć tym, co nas realnie wzbogaca.

Podziel się linkiem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.